Witam :)
Dzisiaj kolejna recenzja filmowa. Wyjeżdżam w weekend na cały miesiąc i nie będę raczej miała dostępu do Internetu, więc niestety będzie przerwa miesięczna. Jak tylko wrócę napiszę recenzje wszystkich filmów i książek, które obejrzałam i przeczytałam.
Dostałam się do liceum, które było moim pierwszym wyborem!!! :)
Opis z filmweb.pl
Film oparty na pierwszej części powieści Kami Garcii i Margaret Stohl. 16-letni Ethan Wate poznaje tajemniczą Lenę Duchannes. Chłopak szybko odkrywa, że dziewczyna nie jest typową nastolatką.
Moja recenzja
W zeszłym tygodniu nie miałam kompletnie ochoty na czytanie, więc stwierdziłam że obejrzę jakiś film. Trafiłam na 'Piękne Istoty'. O produkcji słyszałam już wcześniej, był czas, kiedy 'Piękne Istoty' był bardzo na topie. Jak już kiedyś wspominałam - kiedy coś jest właśnie takie modne, ja to... olewam. Trochę na przekór, po prostu tak mam. :)
Historia zdaje się być błaha i prosta. Chłopak mieszka w małym miasteczku, marzy o tym, żeby się stamtąd wyrwać, kiedy pewnego dnia pojawia się tajemnicza dziewczyna, która zmieni jego całe życie. W dodatku ta niewiasta ma jakąś tajemnicę o której nie wie prawie nikt. Oklepane, prawda? Na początku też tak myślałam, jednak oglądając tą produkcję zmieniałam coraz bardziej opinię. Może i fabuła rzeczywiście nie jest specjalnie oryginalna, ale ma coś w sobie. Jednym plusem jest że główna bohaterka nie jest ani wampirem, ani wilkołakiem. Jest... obejrzyjcie, to się dowiecie. :)
'Piękne istoty' są ekranizacją serii książek Kroniki Obdarzonych. Trzy części zostały już u nas wydane, czwarta pojawi się w księgarniach w grudniu. Ostatnio, kiedy byłam w Empiku, aby wykorzystać kartę prezentową (tak, wygrałam na balu! :)) zastanawiałam się nad kupnem 'Pięknych Istot', ale myślałam, że jest to pierwsza część i że reszta nie jest jeszcze wydana. Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja wiem, że jest to na przykład trylogia, a została wydana dopiero jedna książka, wolę czasami poczekać dłużej na pojawienie się wszystkich, bo później chodzę niespokojna co się stało z bohaterami. :) Jednak kiedy po obejrzeniu filmu trochę się zainteresowałam Kronikami, zauważyłam że spokojnie mogę się za nie zabrać, ponieważ na ostatnią część muszę czekać tylko kilka miesięcy. Na razie przede mną jeszcze wiele powieści, ale za te również się niedługo zabiorę.
Oglądając 'Piękne Istoty' nie mogłam nie zwrócić uwagi na soundtrack. Jestem wyjątkowo wrażliwa na muzykę, jest to moja miłość (taka jak książki, jak i nie większa). Przesłuchałam wszystkie piosenki, a raczej ścieżki dźwiękowe, bo są to raczej same melodie i jestem zachwycona. Jest to typ muzyki, który idealnie pasuje aby go słuchać podczas czytania. Delikatny, subtelny, robi za tło, a nie główny element. Coś pięknego.
Ogólnie rzecz biorąc to wolę przeczytać książkę, zanim obejrzę film. Tym razem kolejność była odwrotna, czego zaczynam żałować. Przeczytałam kilka opinii, że ekranizacja nie jest wierna powieści, jest dużo elementów, które są zmienione i że trudno będzie producentom nakręcić drugą część, ponieważ sporo namieszali. Oglądając sam film, bez znajomości lektury, jestem zadowolona i uważam, że jest to dobra produkcja.
Pozdrawiam serdecznie,
Kasia.
Witam :)
Rok szkolny oficjalnie skończony, odchodzę z gimnazjum ze średnią 5.5 (możecie być ze mnie dumni ;)) i ze smutkiem. Rozstaję się z moją klasą, zżyłam się już z nimi, no ale cóż, taka kolej losu. Pomiędzy wypadami na miasto staram się znaleźć czas na czytanie, ale nie zawsze mam do tego zapał. W międzyczasie oglądam jeszcze filmy - dzisiaj recenzja jednego z nich.
Chciałam jeszcze dodać, że coraz bardziej zastanawiam się, czy może nie znaleźć jakiegoś bloga z recenzjami, do którego mogłabym dołączyć jako jedna z recenzentek. Uwielbiam pisać, ale czasami nie mam czasu, a nie chciałabym żeby te kilka osób, które czytają mojego bloga były zawiedzione. Z drugiej strony jest to chyba jednak większa odpowiedzialność, bo pracuje się w drużynie. Pomimo to coraz częściej chodzi mi ten pomysł po głowie. Nie wiem szczerze mówiąc co zrobić. Z recenzowania na pewno NIE chcę zrezygnować.
Opis z filmweb.pl
Agenci FBI śledzą grupę iluzjonistów, którzy napadają na banki w czasie ich przedstawień i ukradzione pieniądze rozdają publiczności.
Moja recenzja.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun tego filmu wiedziałam, że na pewno na niego pójdę. Nie wiem czy wiecie, ale sensacje i kryminały to moje dwa ulubione gatunki. Do tego dochodzi magia, którą jestem zafascynowana już od dłuższego czasu. Idealnie, coś dla mnie! W niedzielę udało mi się wybrać do kina na seans.
Film opowiada historię czterech ulicznych magików, którzy po kilku latach są najsławniejszymi iluzjonistami w Ameryce, a nawet na świecie. Czterej Jeźdźcy - to tak się nazywa ta osobliwa grupka, która została zwerbowana przez tajemniczą organizację. W trakcie jednego z występów wykonują sztuczkę, która w niedługim czasie obiegła cały świat. W kilka minut obrabowują bank. I to nie chodzi o to, że pieniądze zabierają sobie. O nie, wszystko darowane jest ludziom z widowni. Czterej Jeźdźcy działają na zasadzie Robin Hood'a - zabierają bogatym, dają biednym. Obrabowanie banku to dopiero pierwszy taki trick. Przed nami pozostają jeszcze dwa, które wprawiają w podobne osłupienie.
Oprócz magii (bo przecież o to w tym filmie głownie chodzi) nie zabrakło elementów sensacji. Szalona gonitwa po uliczkach Nowego Orleanu, wariacki pościg na autostradzie i jeden z najważniejszych wątków - zabawa w kotka i myszkę FBI z Interpolem i z iluzjonistami.
Akcja trzyma w napięciu, trudno odgadnąć co się stanie za chwilę. Zakończenie dla mnie było totalnym zaskoczeniem, siedziałam na fotelu (nie żartuję) z otwartą buzią. ;)
Kolejnym plusem tej produkcji jest obsada. Morgan Freeman, Mark Ruffalo, Woody Harrelson, Melanie Laurent, Jesse Eisenberg. To tylko kilka osób, które można zobaczyć na ekranie kinowym. Zatrudnienie tych wszystkich aktorów w jednym filmie było świetnym pomysłem.
Podsumowując - jest to jeden z najlepszych filmów jakie ostatnio widziałam, jestem nim zachwycona i trafia na moją listę ulubionych produkcji. Polecam wybrać się do kina, bo naprawdę warto. :)
Pozdrawiam serdecznie
Kasia
Witam!
W końcu! Wracam do światka recenzentów. Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej, szkoła powoli się kończy, a w wakacje nie ma nic innego do roboty, jak czytać. :) Zapraszam na recenzję i proszę o jakieś komentarze, bo to podnosi na duchu. :)
Jeszcze jedna rzecz - podobno Google coś kombinuje i ma usunąć opcję obserwowania, czy coś w ten deseń. Tak przynajmniej zrozumiałam. Zastanawiam się co zrobić - albo się przeniosę na wordpress, albo podłącze bloga do Google+, chociaż za cholerę nie wiem jak to działa. No ale nic, coś wymyślimy.
Opis wydawcy.
Jutro będzie tu wielki festyn, a jedną z atrakcji ma być Polowanie na Mordercę. Będzie oczywiście Ofiara. Tropy. I Podejrzani. Takie klasyczne typy, wie pan: Wamp, Szantażysta, Młodzi Kochankowie, Posępny Lokaj i tak dalej. Po zapłaceniu pół korony za wstęp ogląda się pierwszy Trop, a potem trzeba znaleźć Ofiarę, Narzędzie Zbrodni oraz powiedzieć, kto jest Sprawcą i wskazać Motyw . Słynący z niekonwencjonalnych pomysłów państwo Stubbs postanawiają zadziwić wszystkich niezwykłą rozrywką przygotowaną z okazji wielkiego festynu organizowanego na terenie ich posiadłości. Atrakcją, o przygotowanie której proszą znaną autorkę powieści kryminalnych, Ariadnę Oliver, ma być zabawa w Polowanie na Mordercę. Pani Oliver spełnia kaprys Sir George?a i Lady Stubbsów, lecz gdy do rozpoczęcia festynu pozostają tylko godziny, tknięta złym przeczuciem postanawia zaprosić Herkulesa Poirota. Na wszelki wypadek...
Moja recenzja.
Po książkę sięgnęłam tak naprawdę przez przypadek. Byłam prawie cały dzień w galerii handlowej i po jakimś czasie już mi się znudziło chodzenie po sklepach, a musiałam jeszcze poczekać na mojego tatę, więc zaszłam do Empiku i wybrałam tą pozycję. Zdecydowałam się na nią, ponieważ wydawała się całkiem ciekawa. Sami zobaczcie - z pozoru niewinna zabawa zamienia się (oczywiście) w morderstwo. Ginie dziewczyna, nie wiadomo dlaczego, kto ją zabił. Nie miała żadnych wrogów, nikomu nic złego nie zrobiła. I to głównie przemówiło do mnie, żeby zakupić tą powieść. Historia rzeczywiście zaczyna się ciekawie, chociaż jak dla mnie trochę przydługo. Wyjaśniane są okoliczności zabawy, przedstawiane różne osoby. Później dochodzi do momentu kulminacyjnego - morderstwa. Przez resztę czasu oczywiście Herkules Poirot próbuje dociec, kto był sprawcą. Kolejnym plusem tego kryminału jest właśnie sama postać detektywa. Jestem wielką fanką książek z jego udziałem. Jednak jeśli mam być szczera, jest to chyba najsłabsze dzieło Agathy Christie, jakie do tej pory czytałam. Zakończenie jest, moim zdaniem, mocno naciągane, wyglądało to tak, jakby nie miała zbytnio pomysłu, więc wymyśliła coś takiego. Ale może to tylko ja mam takie wrażenie. Nie można jednak zarzucić, że jest to nudna książka, wręcz przeciwnie. Tak samo zakończenie, pomimo że trochę nieprawdopodobne, to bardzo zaskakujące i może niektórym przypadnie do gustu.
Jeśli jeszcze nie przeczytaliście żadnej powieści tej autorki, serdecznie polecam 'Dziesięciu murzynków' (inna wersja to 'I nie było już nikogo') oraz 'Morderstwo w Orient Expresie'. Są to moje dwie ulubione książki pani Agathy i myślę, że są one obowiązkowymi pozycjami do przeczytania.
Pozdrawiam serdecznie
Kasia